Unieważnienie kredytu w euro lub dolarach – kiedy umowa daje podstawy do roszczeń 

utworzone przez | cze 17, 2026

Kredyty hipoteczne w euro i dolarze przez lata pozostawały w cieniu głośnych spraw frankowiczów, choć ich konstrukcja jest niemal identyczna. Dziś coraz więcej osób spłacających takie zobowiązania zauważa, że saldo w przeliczeniu na złote rośnie mimo regularnych rat. Zaczynają oni też kwestionować swoje umowy w sądach. Ta sama logika prawna, która działa w sprawach frankowych, dotyczy bowiem także umów w EUR i USD.

Z danych KNF wynika, że wartość hipotek w euro zrównała się z portfelem frankowym (CHF) – po około 14–15 mld zł każdy. Ponieważ portfel frankowy szybko topnieje wskutek przegranych przez banki procesów i ugód (do około 8 mld zł latem 2025 roku), to euro jest dziś główną obcą walutą w polskich kredytach mieszkaniowych. O tym, czy taką umowę da się podważyć, decyduje jednak jej konstrukcja, a nie waluta, w której została zawarta. Kredyty w euro i dolarze opierają się na tych samych klauzulach przeliczeniowych, tym samym jednostronnie ustalanym kursie i tych samych brakach w informowaniu o ryzyku, które sądy podważają w sprawach frankowych. Orzecznictwo wypracowane przez frankowiczów jest więc gotowym argumentem także dla kredytobiorców walutowych.

Kredyt w euro i dolarze – sprawdź, jaki masz typ umowy

Pierwszy krok to ustalenie, jaki dokładnie kredyt masz. Od tego zależy, w jaki sposób bank przelicza Twoje zadłużenie i jakimi argumentami można podważyć umowę. W kredytach w euro i dolarze spotyka się trzy typy umów. Różnią się one tym, w której walucie wyrażono kwotę kredytu i jak rozliczane są raty.

  • Kredyt indeksowany – kwota w umowie wyrażona jest w złotych. Zawiera ona zapis o przeliczaniu zadłużenia na walutę obcą po kursie banku. Raty są spłacane w złotych, po przeliczeniu z waluty. To klasyczna konstrukcja kredytu indeksowanego do euro.
  • Kredyt denominowany – tu jest odwrotnie. Kwota wyrażona jest w walucie obcej. Najczęściej walutą euro (na przykład „120 000 EUR”), lecz bank wypłacił środki w złotych według kursu z dnia uruchomienia kredytu. Raty co do zasady również reguluje się w złotych po przeliczeniu. Po 2011 roku część umów dopuszczała spłatę bezpośrednio w walucie.
  • Kredyt czysto walutowy – i wypłata, i spłata następują w walucie obcej. Ten wariant występuje rzadziej.

Informacji o typie umowy szukaj w paragrafie zatytułowanym „przedmiot umowy” albo „kwota i waluta kredytu”. To on wskazuje, w jaki sposób wyrażono kwotę główną, a tym samym – z którą konstrukcją masz do czynienia. Jeśli kwota jest w złotych z mechanizmem przeliczeniowym, to indeksacja; jeśli w walucie, a wypłatę dostałeś w złotych – denominacja. Warto też odszukać paragraf „oprocentowanie kredytu”, bo opisuje, w jaki sposób bank nalicza odsetki. Właśnie ten zapis bywa drugą, niezależną podstawą do podważenia umowy.

To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo od konstrukcji zależy, na czym oprze się argumentacja w ewentualnym sporze. W obu najczęstszych wariantach – indeksowanym i denominowanym – punktem zapalnym jest sposób, w jaki bank przeliczał walutę.

Klauzule niedozwolone w umowie – zapisy, które sądy uznają za wadliwe

Podstawą podważenia umowy walutowej najczęściej są tak zwane klauzule abuzywne. Są to postanowienia, które bank narzucił we wzorcu umowy, a które rażąco naruszają interesy konsumenta. W kredytach w euro i dolarze chodzi przede wszystkim o zapisy pozwalające bankowi jednostronnie ustalać kurs przeliczenia i wysokość oprocentowania. Sądy oceniają takie zapisy pod kątem unijnej dyrektywy 93/13/EWG. To ona chroni prawa konsumenta przed nieuczciwymi warunkami w umowach z przedsiębiorcami i stanowi podstawę całej linii orzeczniczej w sprawach kredytów walutowych.

Klauzula abuzywna (niedozwolona) to postanowienie umowy, które nie zostało uzgodnione z konsumentem indywidualnie i które kształtuje jego prawa w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. W efekcie taka klauzula nie wiąże konsumenta od samego początku, tak jakby nigdy nie znalazła się w umowie.

Klauzule przeliczeniowe i spread walutowy

Pierwszy problem to odwołanie do „tabeli kursów banku” jako podstawy przeliczenia – bez wskazania, jak ta tabela powstaje i według jakich obiektywnych kryteriów bank ustala kurs waluty. To właśnie ten brak obiektywnego punktu odniesienia dla kursu waluty sądy najczęściej kwalifikują jako postanowienie niedozwolone.

Drugi to spread walutowy. Bank stosuje kurs kupna przy wypłacie kredytu i kurs sprzedaży przy spłacie rat. Różnica między nimi zostaje po jego stronie jako ukryty koszt, o którym rzadko mówi się wprost.

Trzeci element to oświadczenie o świadomości ryzyka, które podpisujesz przy zawieraniu umowy. Warto sprawdzić, czy nie było ogólnikowe oraz czy towarzyszyły mu symulacje pokazujące, jak rata wzrośnie przy znacznym osłabieniu złotego.

Czwarty to brak konkretnych wyliczeń pokazujących wzrost raty. Rzetelna informacja powinna była przedstawić na liczbach, o ile podniesie się miesięczna rata, gdy kurs euro czy dolara wzrośnie – na przykład o połowę albo dwukrotnie. Jeśli w dokumentach przed podpisaniem umowy nie było takich wyliczeń, a jedynie ogólne stwierdzenie, że „kurs może się zmieniać”, to istotna luka w obowiązkach informacyjnych banku.

Te zapisy łączy jedno – przerzucają na Ciebie całe ryzyko kursowe, jednocześnie oddając bankowi jednostronną kontrolę nad wysokością zobowiązania. To właśnie ten mechanizm sądy w sprawach frankowych uznawały za nieuczciwy.

Klauzula zmiennego oprocentowania ustalanego przez bank

Osobno warto sprawdzić, jak w Twojej umowie skonstruowano oprocentowanie. Banki tworzyły tu klauzule, które same w sobie mogą prowadzić do nieważności umowy – niezależnie od mechanizmu przeliczeniowego. Problem polega na tym, że bank mógł dowolnie kształtować wysokość stopy procentowej według nieostrych kryteriów, których konsument nie był w stanie zweryfikować.

Dla przykładu jedna z umów Raiffeisen Bank Polska przewidywała w paragrafie o oprocentowaniu, że dla kredytów w walucie obcej stopa może się zmienić w razie „zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju, którego waluta jest walutą kredytu”. Zapis nie określał jednak, jakie konkretnie wskaźniki bank bierze pod uwagę ani w jakim stopniu wpływają one na stopę. W praktyce to bank decyduje o wysokości odsetek, bez możliwości ich sprawdzenia, czy zakwestionowania przez kredytobiorcę. Tak sformułowaną klauzulę sąd uznał za niedozwoloną właśnie z powodu jej arbitralności – por. wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie, sygn. I C 1378/20.

Tego rodzaju odsetek, ustalanych jednostronnie przez bank bez obiektywnego punktu odniesienia, dotyczy znaczna część sporów z kredytobiorcami. Sądy zaliczają takie klauzule do niedozwolonych.

Podobny problem pojawia się przy samej konstrukcji indeksacji. W kredytach indeksowanych, jakich udzielał m.in. DNB Bank Polska, kwota kredytu była przeliczana na walutę indeksacji. Szczegółowe zasady przeliczania, kursy i spread odsyłano do osobnego załącznika – czyli poza zasadniczą treść umowy czytaną przy podpisaniu. Taka konstrukcja utrudnia ocenę realnego kosztu kredytu w chwili podejmowania decyzji.

Ten sam zarzut – jednostronne, niejasne ustalanie oprocentowania przez bank – jest filarem spraw o WIBOR. Przeczytaj, jak wygląda to w kredytach złotowych.

Sygnały, że Twój kredyt walutowy może być wadliwy

Obok treści umowy warto zwrócić uwagę na sygnały z własnej sytuacji. W przypadku kredytu w euro najłatwiej widać je we własnych rachunkach. Pierwszym z nich jest saldo kredytu w przeliczeniu na złote, które znacznie wzrosło mimo regularnych spłat. Drugi to wymóg regulowania rat wyłącznie w złotych po kursie sprzedaży banku, utrzymywany także po wejściu w życie ustawy antyspreadowej z 2011 roku. Trzeci to propozycja aneksu dotyczącego przewalutowania, zmiany sposobu spłaty albo ustalenia kursu. Taka propozycja bywa sygnałem, że bank również dostrzega ryzyko prawne umowy. A jeśli masz kredyt w euro, którego ratę bank wypowiedział i żąda natychmiastowej spłaty, działać trzeba szybko.

Chcesz porównać swoją sytuację ze sprawami złotówkowymi rozstrzyganymi na tej samej podstawie? Sprawdź, kiedy możliwe jest unieważnienie kredytu hipotecznego w złotówkach.

Lista banków,  których umowy kredytów są unieważniane

Takie sprawy nie rozkładają się równomiernie między banki. Pozwy o unieważnienie kredytu hipotecznego w euro czy dolarze najczęściej dotyczą tych samych instytucji, które wcześniej masowo przegrywały spory frankowe. Umowy w euro i dolarze opierały się na tych samych wzorcach. W tej grupie znajdują się między innymi:

  • PKO BP – w tym umowy z produktu „Własny Kąt hipoteczny” oraz portfel przejęty po Nordea Bank Polska;
  • Bank Millennium;
  • BNP Paribas – następca m.in. BGŻ i Fortis Banku;
  • Santander Bank Polska – następca Kredyt Banku, obecnie część Erste Bank Polska;
  • mBank – dawny BRE Bank, m.in. kredyty indeksowane do USD;
  • Bank Ochrony Środowiska;
  • DNB Bank Polska – dawny DnB Nord;
  • Deutsche Bank Polska S.A.;
  • Raiffeisen Bank International – prowadzi sprawy po dawnym Polbanku.

Osobnym przypadkiem jest Getin Noble Bank. Tu dochodzenie roszczeń jest trudniejsze, ponieważ bank ogłosił upadłość 20 lipca 2023 roku, co zmienia całą procedurę.

Prawomocny wyrok – unieważnienie kredytu w dolarze (BOŚ) 

Dobrym przykładem jest sprawa wygrana przez kredytobiorcę przeciwko jednemu z tych banków. Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z 7 lipca 2022 r. (sygn. XXV C 53/20) uznał umowę kredytu denominowanego w dolarze, zawartą w 2009 roku z Bankiem Ochrony Środowiska, za nieważną. Przyjął, że umowa nie określała jednoznacznie kwoty oddanej do dyspozycji kredytobiorcy – bank jednostronnie ustalał kurs przeliczenia.

Ten korzystny wyrok został podtrzymany w drugiej instancji – w prawomocnym rozstrzygnięciu sądowym Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. I ACa 14/23) zasądził na rzecz kredytobiorcy pełną dochodzoną kwotę, ponad 355 tys. zł.

Rezerwy banków na ryzyko prawne kredytów walutowych

To, że banki same traktują te umowy jako ryzykowne, widać w ich sprawozdaniach finansowych.

Rezerwa na ryzyko prawne to kwota, którą bank odkłada w swoich księgach na pokrycie spodziewanych przegranych w sądach. Sama wysokość rezerw nie przesądza o żadnej konkretnej sprawie, ale pokazuje, jak realne ryzyko bank przypisuje danej grupie umów.

W całym 2025 roku PKO BP utworzył 4,4 mld zł rezerw na ryzyko prawne kredytów hipotecznych w walutach obcych – wynika to wprost z raportu rocznego banku. Co więcej, na sam portfel kredytów w euro bank odłożył więcej, niż wynosi wartość tych kredytów. Według danych z 31 marca 2026 r. rezerwy sięgały ok. 1,54 mld zł przy portfelu ok. 1,21 mld zł. W praktyce oznacza to, że bank liczy się z unieważnieniem istotnej części tych umów – i to jeszcze zanim linia orzecznicza w sprawach euro i dolara w pełni się ukształtuje.

To nie dowód, że każda umowa jest wadliwa – ale realne ryzyko przegranych w tych sprawach potwierdzają same liczby, które banki wykazują w swoich sprawozdaniach.

Ile możesz odzyskać po unieważnieniu kredytu?

Jeżeli sąd stwierdzi nieważność całej umowy, strony rozliczają się według tak zwanej teorii dwóch kondykcji. W praktyce oznacza to, że bank musi zwrócić Ci wszystko, co od Ciebie pobrał – raty kapitałowo-odsetkowe, prowizje, opłaty przygotowawcze i składki ubezpieczeniowe. Ty oddajesz bankowi wyłącznie nominalną kwotę kapitału, którą faktycznie wypłacił – bez odsetek, bez prowizji, bez jakiejkolwiek waloryzacji, a i to tylko wtedy, gdy roszczenie banku o zwrot kapitału nie jest przedawnione.

Do Twoich roszczeń o zwrot wpłat dochodzą odsetki ustawowe za opóźnienie. Co do zasady liczone są one od dnia wezwania banku do zapłaty. W praktyce oznacza to, że odzyskujesz wszystkie nadpłacone środki – wszystko, co przez lata zapłaciłeś ponad otrzymany kapitał.

Banki przez lata próbowały zniechęcać kredytobiorców argumentem, że po unieważnieniu umowy będą domagać się „wynagrodzenia za korzystanie z kapitału”. Tę drogę zamknął Trybunał Sprawiedliwości UE.

W wyroku z 15 czerwca 2023 r. w sprawie C-520/21 TSUE wykluczył, by bank po unieważnieniu umowy mógł żądać od konsumenta wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Bankowi należy się wyłącznie zwrot wypłaconej kwoty oraz ewentualne odsetki ustawowe za opóźnienie liczone od wezwania do zapłaty – nic ponadto.

Prawomocny wyrok ustalający nieważność umowy ma też dwa praktyczne skutki poza samym rozliczeniem pieniędzy.

  • Po pierwsze, jest podstawą do wykreślenia hipoteki z księgi wieczystej.
  • Po drugie, pozwala wystąpić o usunięcie informacji o kredycie z bazy BIK.

Żadna z tych zmian nie następuje automatycznie – w obu przypadkach trzeba złożyć osobny wniosek – ale wyrok daje do tego tytuł. W efekcie umowa, która okazała się nieważna, może przestać obciążać Twoją nieruchomość i Twoją historię kredytową.

Raty w trakcie procesu – czy trzeba płacić po złożeniu pozwu?

Wielu kredytobiorców obawia się, że pozew o unieważnienie kredytu euro oznacza kilka lat regulowania wysokich rat kredytu w oczekiwaniu na wyrok. W praktyce można temu zaradzić, składając wraz z pozwem wniosek o zabezpieczenie roszczenia, który czasowo wstrzymuje spłatę kredytu.

Sąd może w określonych sytuacjach czasowo zawiesić obowiązek spłaty rat na czas trwania postępowania. Takie zabezpieczenie nie jest jednak udzielane automatycznie – trzeba spełnić dwie przesłanki.

Pierwsza to uprawdopodobnienie roszczenia, czyli wykazanie argumentami i dokumentami, że umowa ma realne szanse na unieważnienie. Druga to interes prawny w zawieszeniu spłaty. Pojawia się on na przykład wtedy, gdy suma już wpłaconych rat zbliża się do wypłaconego kapitału albo go przekroczyła. Dopóki jednak nie ma postanowienia o zabezpieczeniu, bezpieczniej spłacać raty dalej. Samodzielne przerwanie spłaty otwiera bankowi drogę do wypowiedzenia umowy i egzekucji.

Mechanizm zabezpieczenia działa tak samo niezależnie od tego, czy spór dotyczy kredytu walutowego, czy złotowego ze zmiennym oprocentowaniem. Pokazuje to relacja z jednej ze spraw prowadzonych przez naszą kancelarię, w której sąd udzielił zabezpieczenia i wstrzymał płatność rat do czasu rozstrzygnięcia. Takie postanowienie nie przesądza o wyniku sprawy, ale realnie ogranicza obciążenie domowego budżetu na czas procesu.

Masz wątpliwości co do warunków swojej umowy lub sposobu rozliczeń? Dowiedz się, jak złożyć reklamację do banku.

Najczęstsze błędy kredytobiorców

W sporach z bankiem nawet drobne potknięcie potrafi osłabić pozycję kredytobiorcy. Najczęściej w takich przypadkach pojawiają się cztery błędy.

  • Pierwszy to przerywanie spłaty rat na własną rękę. Czekanie na wyrok bez uzyskanego wcześniej zabezpieczenia może narazić Cię na wypowiedzenie umowy i naliczenie dodatkowych odsetek.
  • Drugi to podpisywanie aneksu bez analizy. W latach 2024–2026 banki coraz częściej proponują aneksy, które wyglądają jak ułatwienie, a w rzeczywistości mogą zamknąć drogę do dochodzenia roszczeń. Dlatego warto rozważyć ocenę takiego dokumentu przez prawnika przed podpisem. Każda umowa kredytu i każdy aneks to zmiana warunków, nie formalność.
  • Trzeci błąd to liczenie na automatyczne unieważnienie po którymś z wyroków TSUE. Żaden wyrok Trybunału nie zmienia Twojej umowy z urzędu, każda sprawa wymaga indywidualnego postępowania.
  • Czwarty to odkładanie sprawy mimo spłaconego kredytu. Całkowita spłata nie zamyka drogi do roszczeń, a o tym, jaką ich część możesz jeszcze odzyskać, decyduje przedawnienie.
Bieg przedawnienia roszczeń konsumenta TSUE w wyroku z 14 grudnia 2023 r. (C-28/22, Getin Noble Bank) powiązał z momentem, w którym kredytobiorca dowiedział się lub powinien był się dowiedzieć o nieuczciwości klauzuli – a nie z datą zawarcia umowy. Im dłużej zwlekasz z analizą, tym mniejszą część odsetkowych roszczeń możesz odzyskać.

Dokumenty do analizy umowy kredytowej przed konsultacją

Im pełniejsza dokumentacja, tym precyzyjniej można ocenić Twoją sprawę. Rzetelna ocena opiera się na zestawieniu kilku dokumentów – każdy z nich odpowiada na inne pytanie, które pojawi się przy analizie.

  • Umowa kredytu wraz ze wszystkimi aneksami – podstawa analizy; to ona pokazuje konstrukcję zobowiązania i mechanizm przeliczeniowy.
  • Regulaminy obowiązujące w dniu zawarcia umowy – bywają ważniejsze, niż się wydaje. Często to w nich ukryto zasady ustalania kursu z tabeli banku.
  • Formularz informacyjny i oferta kredytowa – pozwalają sprawdzić, czy bank rzetelnie przedstawił ryzyko przed podpisaniem.
  • Symulacje, broszury i materiały od doradcy – pokazują, co o kredycie powiedziano, a czego nie.
  • Harmonogram spłat i zaświadczenia o wysokości wpłat – niezbędne do policzenia, ile dotychczas trafiło do banku i ile można odzyskać.
  • Korespondencja z bankiem – dotycząca zmian oprocentowania, kursu, wypowiedzenia czy propozycji aneksu.

Jeśli czegoś nie masz, bank ma obowiązek udostępnić Ci kopie dokumentów na Twój wniosek. Taki wniosek możesz złożyć wcześniej, niezależnie od decyzji o ewentualnym pozwie. To często pierwszy konkretny krok, który nic nie kosztuje, a porządkuje sytuację i pozwala ocenić, czy w ogóle warto iść dalej.

Wyroki TSUE – argumenty w dochodzeniu roszczeń

To samo orzecznictwo, które ukształtowało linię frankową, działa w sprawach euro i dolara – bo dyrektywa 93/13/EWG chroni konsumenta niezależnie od waluty, do której kredyt został odniesiony. Kluczowe znaczenie mają tu cztery wyroki.

  • Dziubak – C-260/18, wyrok z 3 października 2019 r. Trybunał przesądził, że sąd nie może własną decyzją „naprawiać” umowy z niedozwoloną klauzulą – na przykład zastępować zakwestionowanego kursu banku średnim kursem NBP. Jeżeli po usunięciu wadliwego zapisu umowy nie da się dłużej wykonać, sądowi pozostaje uznanie jej za nieważną w całości. To właśnie ten wyrok otworzył drogę do masowego unieważniania umów frankowych. Ta sama logika dotyczy kredytów w euro i dolarze.
  • Bank BPH – C-19/20, wyrok z 29 kwietnia 2021 r. TSUE wykluczył „ratowanie” niedozwolonej klauzuli przez usunięcie tylko jej części. Bank nie może więc bronić się argumentem, że wystarczy wykreślić z zapisu sam spread, a resztę mechanizmu zostawić. Jeśli usunięcie fragmentu zmienia istotę klauzuli, jest niedopuszczalne.
  • Szcześniak – C-520/21, wyrok z 15 czerwca 2023 r. Trybunał zamknął bankom drogę do straszenia kredytobiorców tzw. wynagrodzeniem za korzystanie z kapitału. Po unieważnieniu umowy bankowi należy się wyłącznie zwrot wypłaconej kwoty – żadnej dodatkowej opłaty za to, że kredytobiorca przez lata korzystał z pieniędzy.
  • Getin Noble Bank – C-28/22, wyrok z 14 grudnia 2023 r. Trybunał wyjaśnił, od kiedy liczy się przedawnienie roszczeń konsumenta – nie od podpisania umowy, lecz od chwili, gdy kredytobiorca dowiedział się (lub powinien był się dowiedzieć) o nieuczciwości zapisu. W praktyce daje to więcej czasu na dochodzenie zwrotu nadpłat, niż twierdziły banki.

Te orzeczenia nie unieważniają umów automatycznie. Wyznaczają jednak ramy, w których polskie sądy oceniają każdą sprawę z osobna. Z powodzeniem powołują się na nie również kredytobiorcy w sprawach o unieważnienie kredytów w euro i dolarze. W razie wątpliwości w sprawie bank musi dziś wykazać, że rzetelnie poinformował kredytobiorcę o ryzyku, a nie odwrotnie – i z tego przesunięcia korzysta argumentacja po stronie kredytobiorcy.

Unieważnienie kredytu w euro i dolarze – o czym warto pamiętać

O wyniku Twojej sprawy nie przesądza sama waluta kredytu, lecz konstrukcja umowy i to, jak bank wypełnił obowiązki informacyjne. W sprawach dotyczących kredytów w euro i dolarze wszystko zaczyna się od zebrania dokumentów i przekazania ich do analizy. Dopiero szczegółowe prześwietlenie umowy pokazuje realne możliwości – a decyzja, czy iść dalej, należy do Ciebie.

Jeśli chcesz unieważnić swój kredyt albo po prostu sprawdzić, czy są ku temu podstawy, skorzystaj z bezpłatnej, wstępnej konsultacji w naszej kancelarii. Przeanalizujemy Twoją umowę, wyjaśnimy, jak wygląda Twoja sytuacja, i wskażemy realne możliwości działania – bez zobowiązań i bez obietnic, których nie da się dotrzymać.